Przez lata pracy spotkałam setki osób, które przychodziły z poczuciem, że coś jest nie tak — choć nie potrafiły jeszcze nazwać, co dokładnie.
Najczęściej nie potrzebowały gotowych rad. Potrzebowały kogoś, kto pomoże im zatrzymać się i naprawdę zrozumieć, co się dzieje.
To właśnie lubię w swojej pracy najbardziej — moment, w którym coś, co wydawało się chaotyczne, zaczyna nabierać sensu.
„Nie wiedziałam, że można na to tak spojrzeć.”
To zdanie słyszę najczęściej. I dla niego robię to, co robię.